piątek, 6 listopada 2009

nie tylko walonki

Kupiłam worek przędzy i podstawowe oprzyrządowanie i zaczęłam praktykować filcowanie. Pierwszego wieczora udziubałam 10 kulek i kwiatka. Parę razy dziargnęłam się w palce, ale kto by się przejmował kiedy inni robią TAKIE rzeczy!
Nigdy bym nie przypuszczała, że filc daje nieograniczone możliwości. No, a dodatkowo technika "na sucho" pomaga rozładować emocje.Podejrzewam też, że przy filcowaniu igłami narodziło się woo doo (lub odwrotnie). Póki, co, skupiam się wyłącznie na dziubaniu.I proszę, pierwsze filcowe kroki:





Z kwiatka chyba będzie broszka.

poniedziałek, 2 listopada 2009

może nikt nie zauważył ...

... że historyczne bransoletki z poprzedniego wpisu prezentowałam już w zeszłym roku. Co prawda nie przypuszczam, że rzesze fanów śledzą każdy mój krok, ale trochę mi wstyd. Niemniej jednak nie będę manipulować i podmieniać zdjęć.
Z tego wszystkiego: kolczyki , których jeszcze nie było (chyba), w smutnych kolorach:


piątek, 30 października 2009

trzydniówka

Dopadła mnie doroczna chandra z powodu : urodzin, haloween i 1 listopada. Urodzinowy smutek zalałam degustując nalewkę tutti frutti własnej roboty. Jak na pierwszy raz wyszła całkiem, całkiem. Ciekawe, czy zdążę kogoś poczęstować? W międzyczasie zadzwonił jakiś handlarz oferujący maszynkę do golenia, podziękowałam mówiąc, że jeszcze się nie golę. Haloween nie uznaję i nie rozumiem.
A w związku z 1 listopada bransoletki, których już nie ma:





i utwór z mojej ciągle ulubionej płyty:


niedziela, 25 października 2009

bonus

Przymuszona służbowymi zakupami udałam się do tesco, bo najwygodniej, gdzie dostałam bon upominkowy w postaci zniżki na paliwo. Po zgłębieniu tematu okazało się, że bon owszem jest, tylko w mieście nie ma stacji, które go realizują. Uważam, że jest to bardzo nowatorska akcja promocyjna. Wolałabym jednak dostać bon na odmrażacz do szyb, ale te pewnie dostają gdzieś na równiku.
Na pocieszenie zostały kolczyki z benzynowym poblaskiem:

wtorek, 13 października 2009

happy end

Wspólnie z św. Antonim znaleźliśmy moje prawo jazdy. Było w miejscu najbardziej oczywistym, w którym zniknęło już wiele rzeczy. W czarnej, zakurzonej dziurze, trójkącie bermudzkim mojego mieszkania, czyli za szafką w przedpokoju. Przy okazji poszukiwań w różnych miejscach znalazłam 5 długopisów i 20 groszy. Prawem serii znalazły się też moje sąsiadki.
Z wdzięczności świętemu prezentuję koraliki w kolorze świątobliwym, w ogóle i szczególe: